Vincent wyjaśnił po co przyszedł-
zwierzeta |fotografia ślubna kraków |Krzesła
„Vincent wyjaśnił po co przyszedł.
— Nie ma mowy, mój chłopcze — zawołał Weissenbruch. — Trafił pan pod fałszywy adres. Jestem ostatnim człowiekiem, który panu pomoże. Ani dziesięciu centymów panu nie pożyczę!
—Czy nie ma pan pieniędzy
— Ależ, owszem, owszem! Czy pan sądzi, że jestem tak przeklętym dyletantem jak pan, który nie może nic sprzedać Już teraz posiadam więcej pieniędzy w banku, niż mogę wydać, choćbym żył trzy razy!
— Więc dlaczego nie chce mi pan pożyczyć dwudziestu pięciu franków Jestem w rozpaczliwej sytuacji. Nie mam w domu ani okrueha chleba.
Weissenbruch zacierał z zadowolenia ręce.
— Świetnie! Świetnie! O to właśnie idzie! To doskonale dla pana. Z pana będzie jeszcze kiedyś malarz!
Vincent oparł się o ścianę, nogi uginały się pod nim.
—Co jest takiego cudownego w głodowaniu
—To najlepsze, co się panu zdarzyć może, Van Ough. Uczy to pana cierpienia.
—Po co mam cierpieć
Weissenbruch usiadł na jedynym krześle, jakie stało w pracowni, założył nogę na nogę i wysunął w utronę Vincenta pędzel umaczany w czerwonej farbie.
— Bo to uczyni pana prawdziwym artystą. Im więcej pan cierpi, tym pan powinien być wdzięczniejszy. To jest glina, z której ulepieni są naprawdę wielcy malarze. Pusty żołądek jest lepszy od pełnego, Van Gogh, złamane serce — lepsze od szczęśliwego. Nie należy o tym zapominać.“(8)
negatoskopy |Mieszkania Gliwice |żarówki samochodowe
„Vincent wyjaśnił po co przyszedł.
— Nie ma mowy, mój chłopcze — zawołał Weissenbruch. — Trafił pan pod fałszywy adres. Jestem ostatnim człowiekiem, który panu pomoże. Ani dziesięciu centymów panu nie pożyczę!
—Czy nie ma pan pieniędzy
— Ależ, owszem, owszem! Czy pan sądzi, że jestem tak przeklętym dyletantem jak pan, który nie może nic sprzedać Już teraz posiadam więcej pieniędzy w banku, niż mogę wydać, choćbym żył trzy razy!
— Więc dlaczego nie chce mi pan pożyczyć dwudziestu pięciu franków Jestem w rozpaczliwej sytuacji. Nie mam w domu ani okrueha chleba.
Weissenbruch zacierał z zadowolenia ręce.
— Świetnie! Świetnie! O to właśnie idzie! To doskonale dla pana. Z pana będzie jeszcze kiedyś malarz!
Vincent oparł się o ścianę, nogi uginały się pod nim.
—Co jest takiego cudownego w głodowaniu
—To najlepsze, co się panu zdarzyć może, Van Ough. Uczy to pana cierpienia.
—Po co mam cierpieć
Weissenbruch usiadł na jedynym krześle, jakie stało w pracowni, założył nogę na nogę i wysunął w utronę Vincenta pędzel umaczany w czerwonej farbie.
— Bo to uczyni pana prawdziwym artystą. Im więcej pan cierpi, tym pan powinien być wdzięczniejszy. To jest glina, z której ulepieni są naprawdę wielcy malarze. Pusty żołądek jest lepszy od pełnego, Van Gogh, złamane serce — lepsze od szczęśliwego. Nie należy o tym zapominać.“(8)
<<<< Twarz Locha która
| W zemście wymierzonej przez >>>>
negatoskopy |Mieszkania Gliwice |żarówki samochodowe