Oprócz kwestii zasadniczych
Obrusy |Zwierzęta świata |parkiety
„Oprócz kwestii zasadniczych istniały inne skomplikowane pytania, domagające się rozstrzygnięcia. Pierwsze z nich brzmiało skąd i jakimi środkami mam dowodzić w powstałych warunkach
Miałem przed sobą trzy możliwości.
Pozostać we Lwowie oznaczało a) dublować dowództwo obrony Lwowa; b) nie być w stanie dowodzić z oblężonego na poły miasta żadną z odciętych armii; c) mieć nieco lepszą szansę łączności z Naczelnym Dowództwem, o ile pierścień wojsk przeciwnika nie zostanie zaciśnięty wokół miasta.
Udać się do armii „Kraków" znaczyło dublować w dowodzeniu generała Szyllinga oraz zyskać niejakie warunki łączności z armią „Karpaty".
Mogłem wreszcie udać się do wojsk armii „Karpaty", operujących nad Sanem, i objąć nad nimi bezpośrednie dowództwo. Za tym rozwiązaniem przemawiały liczne względy merytoryczne i moralne. Wojska pod Przemyślem były najbardziej eksponowane, narażone i do tego pozbawione dowódcy, który zachorował i miał opuścić Lwów, udając się na tyły. Utrzymanie łączności z generałem Szyllingiem było łatwiejsze na przedpolu Lwowa aniżeli z obleganego miasta. Pragnę też podkreślić, że w działaniach wojennych, nacechowanych wielką ruchliwością wojsk i nieustanną zmiennością, a nawet płynnością sytuacji, odległość pomiędzy dowódcą i dowodzonymi silami musi ulec wybitnemu skróceniu. Inaczej mówiąc, odległość ta jest funkcją ruchliwości pola walki. W wojnie 1914—1918 dowodzenie dywizją piechoty z odległości 10 kilometrów było rzeczą normalną, ale i wówczas dowódca dywizji kawalerii kierował walką spośród oddziałów. W wojnie współczesnej, nacechowanej niebywałą ruchliwością i szybkością działań bojowych, nawet dowódca armii powinien przebywać blisko wojsk, gdzie jego wpływ może być bardziej bezpośredni, łączność jest zapewniona, a reagowanie na kalejdoskopowy bieg wypadków dostatecznie szybkie. Wybrałem więc możliwość trzecią.“(1)
marketing sms |Hurtownia Końcówki Kolekcji |wrzody żołądka
„Oprócz kwestii zasadniczych istniały inne skomplikowane pytania, domagające się rozstrzygnięcia. Pierwsze z nich brzmiało skąd i jakimi środkami mam dowodzić w powstałych warunkach
Miałem przed sobą trzy możliwości.
Pozostać we Lwowie oznaczało a) dublować dowództwo obrony Lwowa; b) nie być w stanie dowodzić z oblężonego na poły miasta żadną z odciętych armii; c) mieć nieco lepszą szansę łączności z Naczelnym Dowództwem, o ile pierścień wojsk przeciwnika nie zostanie zaciśnięty wokół miasta.
Udać się do armii „Kraków" znaczyło dublować w dowodzeniu generała Szyllinga oraz zyskać niejakie warunki łączności z armią „Karpaty".
Mogłem wreszcie udać się do wojsk armii „Karpaty", operujących nad Sanem, i objąć nad nimi bezpośrednie dowództwo. Za tym rozwiązaniem przemawiały liczne względy merytoryczne i moralne. Wojska pod Przemyślem były najbardziej eksponowane, narażone i do tego pozbawione dowódcy, który zachorował i miał opuścić Lwów, udając się na tyły. Utrzymanie łączności z generałem Szyllingiem było łatwiejsze na przedpolu Lwowa aniżeli z obleganego miasta. Pragnę też podkreślić, że w działaniach wojennych, nacechowanych wielką ruchliwością wojsk i nieustanną zmiennością, a nawet płynnością sytuacji, odległość pomiędzy dowódcą i dowodzonymi silami musi ulec wybitnemu skróceniu. Inaczej mówiąc, odległość ta jest funkcją ruchliwości pola walki. W wojnie 1914—1918 dowodzenie dywizją piechoty z odległości 10 kilometrów było rzeczą normalną, ale i wówczas dowódca dywizji kawalerii kierował walką spośród oddziałów. W wojnie współczesnej, nacechowanej niebywałą ruchliwością i szybkością działań bojowych, nawet dowódca armii powinien przebywać blisko wojsk, gdzie jego wpływ może być bardziej bezpośredni, łączność jest zapewniona, a reagowanie na kalejdoskopowy bieg wypadków dostatecznie szybkie. Wybrałem więc możliwość trzecią.“(1)
| Ludność przewieziona poza >>>>
marketing sms |Hurtownia Końcówki Kolekcji |wrzody żołądka